Trzymajcie się ciepło. Odludzie odnalezione.

 

Dla praktycznych: Wszystkie miejsca które odwiedziliśmy w Budvie są bezpłatne.

Hotel, w którym spaliśmy nazywał się: Vojinovic Apartment (można go znaleźć na www.booking.com). Za dwie noce dla dwóch osób zapłaciliśmy 123zł (ok.31zł/os/dobę). W hotelu mieliśmy apartament z kuchnią, łazienką i balkonem w średnim standardzie. Polecamy

To był kolejny z naszych przystanków w Czarnogórze. Poprzedni znajdziecie tutaj: "Czarnogóra, część 1/3: Bar i Stary Bar"

A wszystkie razem w naszym ulubionym filmie:

 

 

Park przy Słoweńskiej Plaży i lokalne jedzenie

Słoweńska plaża to nieciekawa, najpopularniejsza z plaż w Budvie. Znajduje się na niej małe betonowe molo, a cała plaża położona jest na skraju parku, który bardzo nam się spodobał. Cały obszar parku jest dość duży i często uczęszczany przez turystów. Prowadzi bowiem z plaży i promenady do największych hoteli i z powrotem :). Znajduje się w nim także duży ośrodek sportowy, basen i klub MMA. Park na (nasze) szczęście ma także sporo ustronnych miejsc, gdzie można odpocząć siedząc na trawie pośród ładnych drzew. Dużo ludzi przychodzi tutaj poczytać książki, pograć na gitarach, albo po prostu poleżeć. My jak większość osób przebywających tam tego dnia wykorzystaliśmy to miejsce do zjedzenia kolacji. W okolicznym barze, a konkretniej sklepie mięsnym zamówiliśmy przygotowane już przepyszne burgery. W Czarnogórze jest bardzo dużo sklepów, w których można kupić lokalne wyroby. Najczęściej w tych miejscach można dodatkowo poprosić o przekształcenie ich w przekąski do zjedzenia od ręki. Porcje.. zwalają z nóg, ceny zaskakują (ok2-3euro za danie dla 1 osoby), a wino z pobliskiego supermarketu pasuje do tego idealnie. 

 

Wieczory na molo

Podczas naszych ciepłych podróży wieczory i częściowo noce najczęściej spędzamy siedząc nad wodą, bądź na różnych skarpach z lokalnymi przysmakami. Najczęściej są to sery, oliwki, owoce i wino z lokalnych marketów. Te momenty pozwalają nam odetchnąć po całym najczęściej intensywnym dniu. Dzięki takim chwilom jeszcze lepiej zapamiętujemy nasze podróże i nie możemy doczekać się kolejnych.

 

 

Nasza ulubiona Plaża (Morgen 2 Beach)

Na początku najbardziej lubianą przez nas plażę nazwaliśmy dziką. Będąc w Czarnogórze pod koniec kwietnia nie było na niej nikogo więcej niż my i kot. Przeglądając jednak zdjęcia z plaży w sezonie okazuje się, że lipiec i sierpień to miesiące podczas, których można na niej nawet wykupić leżak. Mieliśmy wielkie szczęście, że ten „zaszczyt” nas ominął a plaża na dwie godziny stała się naszą prywatną oazą.

Aby do niej dotrzeć należy wprost ze Starówki udać się do popularnego pomnika Baletnicy, stamtąd na pobliską plażę (Morgen Beach), a z pierwszej plaży przez małą jaskinię do drugiej już tej właściwej. Ciężko opisać słowami jak czuliśmy się po dotarciu w ten urokliwy zakątek. Przez chwilę było to nasze miejsce na ziemi pełne natury. Natury, która kolejny raz pokazała nam jak bardzo czyni nas szczęśliwymi.

Skalny punkt widokowy (Budva Vista Point)

Będąc na naszej ulubionej plaży szkoda nie wspiąć się po kliku skałkach, żeby móc podziwiać morze i okoliczne krajobrazy z góry. Umożliwia to punkt widokowy, do którego doprowadziła nas intuicja. Na potrzeby tego posta chcieliśmy odnaleźć to miejsce na street view i zostawić Wam współrzędne. Okazuje się jednak, że nie jesteśmy jego odkrywcami (żarcik), a na mapie Budvy znajduje się on pod nazwą Budva Vista Point. Z tego miejsca podziwialiśmy znajdujące się w oddali Stare Miasto skąpane w promieniach zachodzącego słońca. Magia.

 

Budva to jedno z najpopularniejszych miast w Czarnogórze. Określane jako nadmorski kurort, szczególnie latem przyciąga wielu turystów z całej Europy. Bardziej niż z pięknego Starego Miasta słynie z ciągnącej się wzdłuż morza promenady z wieloma restauracjami i miejscami, które potrafią zabawić turystów. Czy wszystkich? Czy jest to także miejsce dla samotników? Czy w tym turystycznym kurorcie można znaleźć odludzie? Otóż można i nawet nie trzeba daleko szukać, a przekonacie się o tym poniżej.

Dlaczego wybraliśmy się do Budvy i czy intuicja pomaga?

Może być to dla Was zaskoczeniem, ale lubimy zwiedzać popularne miejsca. Najczęściej robimy to jednak w niepopularny sposób.

W podróży szukamy spokoju, miejsc stroniących od wielu turystów, a także energii płynącej z natury. Do tej pory w każdym, nawet najgłośniejszym i najbardziej turystycznym mieście potrafiliśmy znaleźć zakątek odpowiadający naszym potrzebom. Działo się tak z dwóch powodów. Pierwszy to na pewno fakt podróży poza najwyższym sezonem turystycznym, a kolejny to podążanie za intuicją. Najczęściej poszukując na mapach zielonych miejsc, alternatywnych tras, skarp, czy też bocznych uliczek odchodzących od głównych placów można znaleźć zakątki, w których jest mało ludzi. Wierząc i będąc nauczonym doświadczeniem, że nasza intuicja dobrze działa postanowiliśmy odwiedzić Budvę. Nie ciekawiła nas jednak najpopularniejsza czarnogórska promenada a Stare Miasto. Kolejny raz trafiliśmy w dziesiątkę.

 

Przede wszystkim Stare Miasto

Starówka w Budvie jest niezwykła. Dochodząc do Głównej Bramy strzegącej wejścia do Starego Miasta już jest miło. Na wprost wejścia do niej jest port z zacumowanymi łódkami rybaków, którzy na miejscu sprzedają świeżo złowione ryby i owoce morza. Po przekroczeniu Bramy wchodzimy w labirynt uliczek, w których jest sporo sklepików z rękodziełem, a także placów z piękną roślinnością. Co chwilę mijają nas bardzo przyjacielskie koty, a z okolicznych restauracji ukrytych w zaułkach miasta rozchodzą się zapachy pobudzające nasze podniebienie. To miejsce idealne na spacer bez celu, w którym można pozwolić sobie na błądzenie pomiędzy chłodnymi i wysokimi murami miasta. Gdzieniegdzie znajdują się punkty widokowe(nieoficjalne), do których można najczęściej dostać się pokonując kilka schodków. Zdarza się też tak, że w murach zrobione są przejścia prowadzące na urokliwe plaże. To właśnie one wraz ze Starówkami okazały się dla nas kwintesencją Czarnogóry.

 

Czarnogóra, część 2/3: Budva

Czy w tym turystycznym kurorcie można znaleźć odludzie? Nasz przepis na Budvę.

13 kwietnia 2020

Wszelkie prawa zastrzeżone

Jesteśmy na: