Na koniec będziemy bardzo szczęśliwi jeśli obejrzycie nasz krótki film.

Chybotek

Wydawać by się mogło, że Chybotek to tylko kilka skałek. Może i tak, ale wdrapując się na ich górę (jak Marcin na zdjęciach) jeśli staniemy w odpowiednim rozkroku możemy „rozkołysać” Chybotka i poczuć się jak dziecko. Wiecie, że według walońskich legend to właśnie ta skała blokowała wejście do podziemnej jaskini, w której znajdował się ukryty skarbiec?

Wodospad Kamieńczyk

Nie sposób będąc w Karkonoszach nie natknąć się na jakiś wodospad. My tym razem oglądaliśmy Kamieńczyka, który jest najwyższym wodospadem w tamtej okolicy. Żeby do niego zejść trzeba wykupić bilet wstępu i założyć kask. Zobaczcie jak wygląda.

Cel drugi: odpoczynek w Zamku Czocha, Wodospad Kamieńczyk i poruszenie „Chybotka”

Cała kotlina Jeleniogórska i okolice Karkonoszy są bogate w atrakcje, zamki, pałace, termy. Jest to miejsce idealne zarówno na górskie wędrówki, jak i mniej wymagający odpoczynek. Jeśli jedziecie tam np. na tydzień optymalnie będzie jednego dnia wędrować po górach, a następnego regenerować siły pijąc kawę, albo spacerując po ogrodach okolicznych zamków, czy pływając w termach.

Zamek Czocha

My po bardzo wyczerpującym pierwszym dniu w górach postanowiliśmy w kolejny dzień zmodyfikować wędrówkowe plany i pojechać do Zamku Czocha, który znajduje się około 40 kilometrów od Szklarskiej Poręby. Piękne architektoniczne dzieło nas zachwyciło, dodatkowo zamek położony jest nad Zalewem Leśniańskim w okolicy malowniczych lasów, po których można spacerować bez końca.

Schronisko pod Łabskim Szczytem i powrót do Szklarskiej Poręby

Prosto ze Śnieżnych Stawków droga prowadzi do Schroniska pod Łabskim Szczytem, a dalej do Szklarskiej Poręby. Jest to dość długa wędrówka i miejscami wymagająca, natomiast optymalna do przejścia przez niezaawansowanych wędrowników, także śmiało.

Bardzo chcielibyśmy przekazać Wam zachwyt i dziecięcą radość towarzyszącą nam podczas całej tej wędrówki, lecz słowa nie są w stanie tego opisać. Genialne widoki i krajobrazy to coś co (jeśli lubicie naturę) musicie zobaczyć na własne oczy. Jedźcie w polskie Karkonosze i podziwiajcie to, co natura nam tam zafundowała. Jest to miejsce, w którym czas zwalnia, a uśmiech sam nasuwa się na usta. Nie powiemy wam, że nie jest męcząco (nasza trasa była naprawdę długa), ale to co jest dookoła wynagradza wszystko.

Ścieżka pod reglami i Śnieżne Stawki

Kolejnym punktem na drodze jest Szczyt Wielki Szyszak i zejście drogą pod reglami do głównego celu naszej wycieczki.

Widoki i doznania są niesamowite, podczas wędrówki szlakiem Stawki wyłaniają się przed nami powoli, myślimy, że to już ostatni, albo, że jest tylko jeden a okazuje się, że dalej jest kolejny i to piękniejszy. Przy stawkach warto trochę posiedzieć i poobserwować kaczki pływające po wodzie, a także spływający do nich śnieg. My zrobiliśmy tam sobie piknik podziwiając ogrom i charakter Śnieżnych Kotłów. (Jeśli będziecie tam wiosną, zwróćcie uwagę czy szlak jest już otwarty. Bardzo często zdarza się tak, że po zimie jest zalany i całkowicie zamknięty. Nam udało się wejść(otworzyli go dzień wcześniej), natomiast szlak był częściowo podmyty i trochę trzeba było się nagimnastykować, ale jak najbardziej było to dozwolone. Żeby dowiedzieć się, które szlaki są zamknięte sprawdzajcie na bieżąco oficjalną stronę internetową KPN.

Vousecka Bouda i Źródła Łaby (Czechy)

Prosto ze Szrenicy udaliśmy się do na czeską stronę do Voseckiej Boudy, w której to polecamy zjeść tradycyjne czeskie knedliki i napić się regionalnego piwa, albo klasycznej kofoli. Dalej poszliśmy pięknym długo ciągnącym się szlakiem w stronę źródeł rzeki Łaby.

Łabski Szczyt

Znad źródeł Łaby wracając na polską stronę zdobyliśmy Łabski Szczyt, a następnie Wielki Szyszak.

Stacja RTON i Śnieżne Kotły z góry

Dalej poszliśmy zobaczyć Śnieżne Stawki z góry. Jeżeli chcecie sobie zrobić krótką wycieczkę idźcie ze Szrenicy prosto do Stacji RTON (pomijając Vosecką Boudę i Źródła Łaby), to punkt obowiązkowy! Poczujecie się jak nie na tej ziemi. Widok Kotłów, w których przez całą zimę zbierał się śnieg jest fenomenalny, niebezpieczny i majestatyczny.

Kochamy spacerować. Stare miasta, plaże, lasy, wzgórza, ale także góry są miejscami, w których czujemy się bardzo dobrze i nabieramy pozytywnej energii. Wiosną postanowiliśmy więc wybrać się do Szklarskiej Poręby i spędzić tam trzy dni. Wyjazd okazał się bardzo intensywny, pełny gorącego słońca, świeżo otwartych szlaków, po zimie, a także pięknych widoków.

Zapraszamy na krótką relację z tych pełnych przygód trzech dni.

Dlaczego Karkonosze?

[Ola] Karkonosze to miejsce dla mnie bardzo sentymentalne. Każde wakacje mojego dzieciństwa spędzone właśnie tam spowodowały ogromną miłość i szacunek do tego miejsca. Wszystkie istniejące szlaki przebyłam wzdłuż i wszerz, a także zwiedziłam okoliczne zamki i pałace.  Spowodowało to, że bardzo potrzebuję tam wracać. Teraz postanowiłam zrobić to z Marcinem. I tak właśnie pojechaliśmy w góry.

Cel pierwszy: Śnieżne Stawki

Pierwszego dnia postanowiliśmy „zdobyć” Śnieżne Stawki. Jest to przepiękne miejsce położone w Śnieżnym Kotle, w którym znajduje się kilka pięknych stawków. Ciężko opisać doznania wizualne jakie nam towarzyszyły. Góry budzące się do życia po zimie, pełne słońca, śpiewu ptaków i szumu drzew są czymś zjawiskowym.

Jak tam doszliśmy?

Ponieważ wiedzieliśmy, że miejsce jest piękne postanowiliśmy uczynić z niego wisienkę na torcie tego dnia i po drodze zobaczyć jeszcze kilka ładnych szczytów.

Szrenica

Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy wjeżdżając wyciągiem na Szrenicę (jesteśmy zwolennikami wyciągów tylko i wyłącznie w sytuacji, kiedy cała trasa jest długa i wymagająca, wtedy warto zaoszczędzić kilka godzin na samym początku trasy).

Gdziekolwiek znaczy także w Polsce. Weekend w Karkonoszach i okolicy z naszej perspektywy.

20 października 2019

Wszelkie prawa zastrzeżone

Jesteśmy na: